piątek, 1 maja 2015

Witam

Wczoraj byliśmy na badaniach słuchu z Skarbem.
Przeszłam koszmar. Skarbek nie dał sobie włożyć do uszka końcówki z aparatury aby zrobić badanie a jak w końcu się uspokoił (przy butelce jedzenia) pozwolił sobie zrobić badanie i co się okazało, że na jednym uszku jest ok. ale drugie nie. I musimy jechać do Lublina na badanie słuchu.
Pani powiedziała , że Skarbek jest już duży na takie banie ponieważ robi się je noworodkom. Ale to nie nasza wina , że nam nie zrobili bo urządzenie było popsute, a potem mieli dzwonić kiedy przyjechać na badanie i tak dzwonili do tej pory. Jak byśmy sami nie dzwonili to tak by zostało.
Czyli okazało się, że to nasza wina.
Od razu po przyjeździe do domu dzwonie do Lublina aby się umówić na wizytę i przy okazji pyt się pani jakie mogą być przyczyny: ”róże  np. zatkane uszko, zaklejone woskowiną albo ulewającym się mlekiem itd. A nawet, branie antybiotyku w czasie ciąży. Szkoda, że badanie nie zostało wykonane po porodzie”. No to panie mnie uspokoiły. Cały tydzień będę żyć w napięciu.
Za tydzień jedziemy na badania. Trzymajcie za nas kciuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz