czwartek, 28 maja 2015

Wiosenne niespodziewanki






Azaliż to azalia? Pytam sama siebie, gdyż roślinka zaszczyciła nas  kwieciem po kilkuletniej przerwie. Wygląda przepięknie!
Co jej nie pasowało? Za dużo wiatru czy za silne słońce? Trudno powiedzieć . W każdym razie cieszy oko!






Drugim niespodziewanym okazem jest złotokap, który też lat parę zbierał siły do kwitnienia. Przez ten czas mężniał, nabierał krzepy i proszę! Z chudziutkiego patyczka zrobiło się prześliczne drzewko!
Jest jeszcze coś, o czym nie mogę zapomnieć.
Urocze konwalijki,posadzone dawno temu i notorycznie koszone przez męża wraz z trawą. Zapomniałam, że w ogóle je mam. W tym roku mąż je ominął i też zakwitły! Nie są tak bujne, jak leśne ale pachną równie pięknie!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz