poniedziałek, 7 września 2015

Mój pierwszy raz!

To były moje pierwsze dożynki na wsi. Powiem Wam, że warto było pojechać, chociaż nie obejrzałam nawet połowy przewidzianych atrakcji. Było na co patrzeć i czego słuchać. Nie dało się umrzeć z głodu i pragnienia, nawet gdy ktoś bardzo chciał! Ten chlebek ze smalczykiem,bigos, grochóweczka a nawet kawa i ciasto... I ci przystojni strażacy... (mężu, nie czytaj!)...

....cd.:  http://babilon-zatokakobiet.blogspot.com/2015/09/podozynkowo.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz